Wtorkowy poranek. Słońce jeszcze nie wzeszło na dobre, a już
tak mocno świeci, że ledwo da się wytrzymać. Wybrałam się dziś na spacer, aby
zwiedzić trochę dalsze zakątki naszej wioski. Już na początku czuję jednak, że
marsz w takim upale będzie trochę męczący więc zatrzymuję się po drodze w
centrum Butiamy, aby zaopatrzyć się w coś do picia. W ciasnej budce dostrzegam
jedynie klika zakurzonych butelek gazowanych napojów. Wybieram ten najbardziej
zimny – czyli fantę o smaku marakui. Ruszam w drogę. Po przejściu kilku ładnych
kilometrów czuję, że muszę odpocząć. Siadam w cieniu i delektuję się moim już
gorącym lepkim napojem.

Nagle dostrzegam chłopca, który leży pod pobliskim drzewem,
dookoła którego pasą się krowy. Zmieniam więc miejsce i siadam koło niego.
Chłopiec jest bardzo nieśmiały i speszony, ale dzięki mojej żółtej fancie,
którą go częstuję, udaje nam się nawiązać rozmowę. Okazuje się, że Ibrahim ma
14 lat i w zeszłym roku został wyrzucony ze szkoły. Od tamtej pory wuj, z
którym mieszka, karze mu paść krowy, bo uważa, że tylko do tego się nadaje.
Widzę jak po jego policzkach spływają łzy. Opowiada mi dalej jak bardzo nie
lubi tego zajęcia, jakie jest nudne i bezsensowne. Od tego czasu nie spotyka się
też z kolegami, nie może w szkole pograć w piłkę, i nie ma perspektywy na
dalsze życie…
Jest mi go strasznie szkoda. Próbuję wytrzeć łzy z jego
czekoladowej skóry, ale przecież wiem, że to mu i tak nie pomoże. Czuję się
totalnie bezsilna i bezradna. Jedyne co mogę teraz zrobić, to przytulić go i
posiedzieć razem z nim.
Panie Jezu, na Twoje cierpienie patrzyło tak wielu ludzi, a
tylko Weronika podeszła, aby osuszyć Ci twarz. Czy to coś pomogło? Czy ulżyło w
Twoim cierpieniu? Spowodowało, że krzyż stał się lżejszy?
Mi też się czasem zdarza czekać, aż ktoś otrze łzy z mojej
twarzy. Bez zbędnego pocieszania, wypytywania. Po prostu usiądzie koło mnie i
będzie.
Jezu, proszę Cię, bądź przy Ibrahimie. Pozwalaj mu odczuć
swoją obecność i nie tracić nadziei pomimo poczucia bezsensu.
Proszę Cię też, abyś otwierał moje oczy na potrzeby innych
ludzi. Abym potrafiła pomagać im chociażby w tak mały i wydawać by się mogło-
niepotrzebny i bezużyteczny sposób – swoją obecnością.